Po tygodniu listopadowych mrozów, kiedy temperatura odczuwalna o poranku sięgała nawet piętnastu stopni poniżej zera, z początkiem grudnia przyszło ocieplenie i deszcze. Powietrze sprawiało wrażenie, jakby lada dzień miała nadejść wiosna. Czułam, jakby w moim życiu już nadeszła. Nie wiedziałam tylko, że na tak krótko.
Było na tyle ciepło, że Halinka ubrała ramoneskę, ale moim zdaniem trochę przesadziła. Zimowa kurtka faktycznie byłaby za gruba, ale cienka skóra? Znów siedziałyśmy w naszym ulubionym barze. Szeroki uśmiech odsłaniający białe i równe zęby nie schodził jej z twarzy, od momentu, kiedy opowiedziałam, co wydarzyło się w ostatnich dniach. Odwróciła się do stolika obok, przy którym siedziało kilka dziewczyn i zawołała: “Moja przyjaciółka przespała się z facetem!” “Super!”, “Gratulacje!”, “Tak trzymaj, dziewczyno!” Ukryłam twarz w dłoniach i pokręciłam głową, ale w sumie mnie to rozbawiło. Uniosła szklankę z piwem do ust i zwróciła się już tylko do mnie:
— Za bezpieczny seks — i upiła łyk. — A twój pomysł na wystawę jest taki wspaniały! Już nie mogę się jej doczekać. Obiecaj mi, że będę mogła ci pozować do jednego z obrazów!
Siedziałyśmy niedaleko drzwi, więc od razu zobaczyłam, jak Michał wchodzi do baru w towarzystwie kobiety, która go obejmowała, wysokiej, szczupłej, z ogromnym biustem, z lśniącymi, długimi, blond włosami, z perfekcyjnym makijażem, od stóp do głowy ubranej w marki, których wartość z pewnością przekraczała cały mój życiowy dorobek. Czułam się jakby moje wnętrzności były z ołowiu. Moja przyjaciółka przypatrywała mi się intensywnie, bo chyba nie odpowiedziałam na jakieś pytanie. Jej spojrzenie powędrowało za moim, zatrzymało się na tej wspaniałej parze, a następnie na mojej twarzy.
— To ON? — nie musiała czekać, aż przytaknę. — Co za skurwiel!
Wstała od stolika i ruszyła w ich stronę tak energicznie, że w ostaniej chwili udało mi się do niej dobiec i powstrzymać rękę, która prawdopodobnie za kilka sekund wylądowałaby na jego twarzy jako porządny policzek. I wtedy nas zobaczył. Przypatrywał mi się chwilę, a jego spojrzenie nie wyrażało zupełnie nic. Uśmiechnął się lodowato.
— O, Laura, miło cię widzieć.
— Miło cię widzieć?! — krzyknęła Halinka. — Chyba miło było ją bzykać na boku!
— Michale, kto to jest, co to ma znaczyć? — spytała blondynka i mimo dramatycznej sytuacji ten wołacz bardzo mnie rozbawił.
— Halina, przestań, proszę, chodźmy — błagałam ją. Musiałam jak najszybciej stamtąd wyjść.
— Halina? Laura dużo o tobie opowiadała, cieszę się, że mogę cię poznać. To moja narzeczona, Jessica — i wskazał na swoją towarzyszkę. — Jessica, to Laura, — wskazał na mnie — maluje obrazy dla mojej matki, a ta urocza dama o osobliwym kolorze włosów to jej koleżanka.
— Jessica?! — moja przyjaciółka zaczęła się zanosić takim śmiechem, że teraz już naprawdę cały lokal patrzył na tę scenę, a barmanowi piwo zaczęło się przelewać ze szklanki, do której właśnie go nalewał. Cały czas ciągnęłam ją za rękę, żebyśmy już stamtąd, do cholery, wyszły.
— Chodźmy, proszę.
— Dobra, idziemy, za sekundę.
Zamachnęła się i wymierzyła mu taki policzek, że aż się zatoczył, a była od niego sporo niższa. Ludzie wydali z siebie zduszone okrzyki, Jessica zasłoniła usta dłońmi, a klienci, którzy siedzieli w głębi baru powstawali z foteli i krzeseł, żeby lepiej widzieć. Myślałam, że tego nie wytrzymam. Halinka złapała mnie za ramię, zgarnęła nasze rzeczy i pociągnęła mnie do wyjścia. Na dworze odpaliła papierosa i zaczęła mnie ubierać, głaskać po włosach i coś do mnie mówić. Nic do mnie nie docierało, to było takie nierealne, to nie mogło przecież się wydarzyć naprawdę, to było głupie, jak mógł mieć narzeczoną, przecież spotykał się ze mną. Czułam tylko jak łzy napływają mi do oczu.
![]() |
| Źródło: http://www.interiordesign.live/lana-del-rey-born-to-die-gif.html |
***

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz