Stałam na środku przedpokoju w piżamce w kotki, z włosami nie pierwszej świeżości i w nieładzie, z czerwoną, zapuchniętą od łez twarzą naprzeciwko Michała. Ogarnęła mnie taka wściekłość, że cisnęłam w niego Fajdrosem, którego trzymałam w ręku tak, że trafił w klatkę piersiową i z głuchym łoskotem spadł na podłogę korytarza.
— Dostrzegam zasadność czynu, ale nie popieram takiego braku szacunku dla książki — powiedziała Halinka z wyrzutem, a ja rzuciłam jej przepraszające spojrzenie.
— Byłbym wdzięczny, gdybyście ograniczyły stosowanie przemocy wobec mnie — odezwał się podnosząc dialog Platona.
— A ja byłabym wdzięczna gdybyś łaskawie zabrał stąd swoją zdradziecką dupę — odpowiedziała moja przyjaciółka, wyrywając mu go z rąk.
— Zrobię to, jeśli ty tego chcesz, Lauro — zwrócił się do mnie, — ale błagam cię, pozwól mi chociaż powiedzieć to, co mam ci do powiedzenia. A jeśli mnie wysłuchasz i mimo tego, nie będziesz chciała mnie znać, zniknę z twojego życia.
Szybko pobiegłam do łazienki, umyłam zęby, poprawiłam fryzurę, chociaż nie zdało się to na zbyt wiele i przygładziłam zmiętoloną piżamę. Wróciłam do przedpokoju, gdzie Halinka i Michał stali w bezruchu i wpatrywali się we mnie z konsternacją.
— Okej — powiedziałam.
— Okej?! Boże, Laura, ale ty masz miękkie serce. Idę na papierosa — powiedziała moja przyjaciółka. Mijając go w drzwiach, nie omieszkała potrącić go barkiem.
Wszedł do środka i skierował się za mną do salonu. Usiadłam na kanapie i skuliłam się w kłębek. On usiadł w fotelu naprzeciwko mnie. Oparł łokcie na udach, złożył ręce jak do modlitwy i odetchnął głęboko.
— Nie wiem, jak mam przepraszać za to, jak cię potraktowałem — zaczął. — Jessica nie jest już moją narzeczoną. Zerwałem zaręczyny, chociaż ona była gotowa mi wybaczyć. Ciężko będzie jej rozstać się z pieniędzmi, nie kochała mnie. Zresztą chyba żadna kobieta nigdy tego nie robiła. Wszystkie pojawiały się w moim życiu za sprawą mojej matki. Nie oponowałem, bo uszczęśliwiał ją fakt, że może wybrać sobie idealną, potencjalną synową. A ja czułem, że jestem jej to winny. Wychowała mnie w dobrobycie, którego większość dzieci nawet sobie nie wyobraża. Ale potem, poznałem ciebie, Lauro. Jesteś jak z innego świata, autentyczna, fascynująca. Sprawiasz, że czuje to wszystko, o czym myślałem, że jest jedną, wielką bzdurą. Wtedy, w barze, byłem wściekły na siebie i na ciebie, że śmiałaś zburzyć cały ład mojego życia. Wiem, że to niczego nie usprawiedliwia. Zachowałem się jak skończony gówniarz. Bardzo tego żałuje. Chce być z tobą, bez względu na wszystko, bo mnie uszczęśliwiasz.
![]() |
| Źródło: https://pxhere.com/no/photo/580753 |
***

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz